Sebastian

– byłem na objeździe terenowym śladami Celtów w Badenii-Wirtembergii, który współorganizowany był przez Muzeum w Aschaffenburgu. Muzeum także pokryło koszty mojego uczestnictwa, co było bardzo miłym gestem, bo cena była jak na kieszonkowe wolontariusza była dość wysoka.

– podczas jednej z niedziel wspólnie z Judith i naszym włoskim sąsiadem urządziliśmy sobie dzień kuchni hiszpańskiej – muzyka i wspólne gotowanie

– w pracy, w tak zwanym międzyczasie, zajmuję się nadal tłumaczeniem przewodnika po muzeum z niemieckiego na polski. Odbyłem już także „zapoznanie się” z domami Genitla, którymi będę się niedługo bardziej intensywnie zajmował. Brałem także udział w szkoleniu/prelekcja dla studentów muzeologii, które odbyły się w Muzeach Aschaffenburga. Tematem przewodnim była organizacja wystaw i aspekty pracy muzealnika z tym związane. Jutro natomiast jedziemy na wycieczkę w celu obejrzenia jednej z ciekawszych wystaw o Celtach we Frankonii (Iphofen koło Wuerzburga), ale i zobaczyć efekt prac architektów, którzy starają się o wygranie przetargu na aranżacje wnętrz muzeów Aschaffenburga.

– ostatnie dziesięć dni spędziłem w Heppenheim, gdzie odbyło się pierwsze seminarium dla uczestników tegorocznego EVS. Było ciekawie, ale i bardzo rzeczowo – wiele informacji o EVS, rozwiązywaniu ewentualnych problemów, wskazówki o podróżowaniu po Niemczech, wskazówki odnośnie niemieckich przepisów i kultury, ale i życia codziennego. Okazało się jednak, że wielu uczestników programu nie jest do końca zadowolonych z tego, w jakich warunkach żyją lub pracują. Zdarzają się dość znaczące niegodności lub kompletna dezinformacja. Teraz widzę sens takich spotkań i szkoleń, bo dzięki nim istnieje szansa wymiany doświadczeń, poznania się, ale i zasięgnięcia wiadomości u osób, które czuwają nad tym, aby prawa uczestników programu nie były łamane, a także o to, by byli oni traktowani w należyty sposób. Muszę powiedzieć, że teraz czuję się dość wyjątkowo, bo choć wcześniej już mówiłem i czułem się jako uczestnik EVS bardzo dobrze i zachwalałem swoje miejsce pracy, to teraz muszę przyznać, że chyba jestem w czepku urodzony.

To chyba tyle na dziś. Muszę się jeszcze na jutro przygotować i trochę poczytać przed snem.

Życzę wszystkiego dobrego i do następnej!